LYRICS.AZ APPLICATION

Download from Apple Store
Download from Google Play

Tozu Productions - Spacer lyrics

[Zwrotka1]

Szorty, słuchawki i do tego sandały
Krok szybki, bezrękawnik i okulary
Wzrok skierowany na wszystko wokół
Wyłapuję sygnały zza szkieł mroku
Wyszukuję sensu w chaosie ulic miasta
Przechodząc przez osie ruchliwego metalu
Zatrzymuję się i znoszę żar upału
I wnika we mnie ten skwar jak drzazga
Zapalam się w środku i wlepiam ślepia
W człowieka, co zdusił spokój w zarodku
Mieszam powietrze przy swoich wydechach
I zwlekam chłonąc przestrzeń betonu
Szorty, słuchawki i do tego sandały
Krok szybki, bezrękawnik i okulary
Wchodząc na chodnik zostawiam ślady
We wnętrzach pokojów spod mojej czaszki

[Refren]

Czując niepokój przepływający
Gdy koniec miesza mi się z początkiem
I gonię myśli i mam klaustrofobię
Czuje, że topię się jak w głębokiej wodzie
Kuje mnie brak sensu
Kuje mnie w sercu coś
Wtedy wychodzę, opuszczam dom i
Chłonę na zewnątrz miejski swąd

[Zwrotka2]

Zapadam się w zieleń miejskiej trawy
By zabić pęd i chwilę pomarzyć
Zarażam się niebem i kształtem chmur
[Lyrics from: https:/lyrics.az/tozu-productions/-/spacer.html]
By zadrwić z asfaltu i ludzi szarych
Rozkładam ręce i mam na to czas
I zamyślam się na dłuższy moment
I kminię jak to się stało, że brak
Wypełnił mój świat, jak pusty dołek
I rad, że użyłem łba, by myśleć kolorem
Wstaje już w zgodzie ze swoim humorem
I toczę krew w tętnice rozszerzone
By pobiec gdzieś, spełniać marzenia moje
Zapadam się w zieleń miejskiej trawy
By zabić pęd i chwilę pomarzyć
By znaleźć się w tej przestrzeni śmiesznej
Pomyśleć „Ej, no jakoś to będzie.”

[Refren]

[Zwrotka3]

Spoczywam na wielkich betonowych schodach
Ogromnej budowli sprzed wielu lat
I wzrokiem swobodnym patrzę na podaż
Co wchodzi ludziom w gardła jak woda
Słyszę problemy i szybkie tętno
Jestem w tym niemy jak widmo w lesie
Słyszę ambicje, by zmienić prędko
To co wczoraj ogłaszały afisze
Uśmiecham się pod nosem do siebie i szepcze
Że zdrowie moje liczy się bardziej
Niż to by mieć nowy wzór na metce
I tak ubranie ubrudzę wkrótce kebabem
Spoczywam na wielkich betonowych schodach
Ogromnej budowli sprzed wielu lat
Bo dla mnie ta budowla jest wciąż wygodna
Nie musi być nowa jak technologia

[Refren]

Correct these Lyrics