LYRICS.AZ APPLICATION

Download from Apple Store
Download from Google Play

Tozu Productions - Skrzyżowanie lyrics

[Zwrotka1]

Przemknął szybko na czerwonym świetle
Spojrzał na nią i wdepną pedał w glebę
Nie chciał już kontynuować tej dyskusji
Wiedział, że to koniec. Myśl ostatnia: chuj z tym
Powiedziała mu w końcu, że nie jest jedyny
Powiedziała mu po prostu, z jakiej przyczyny?
Czuła się jak rzecz, jak zawartość skarbca
Myślała, że chce mieć, lecz chciała być ważna
Ostatni raz pocałował ją w usta zachłannie
Ostatni raz wyszeptał do ucha: „Moje kochanie
Już zawsze będziemy razem, teraz na stałe
Miej odwagę, on ma pozorną nad tobą władzę.”
Recepcjonista spojrzał na nich z uśmiechem
Pomyślał o swej Ewie i o w złocie diamencie
Już niedługo ją zobaczy, jego największe szczęście
Już niedługo sprawi, że tylko z nim będzie

[Zwrotka2]

Gwałtownie podniosłą wzrok znad telefonu
Klaksonu dźwięk obudził w niej chwilowy lęk
Ujrzawszy wnet skruszony szyby kawałek
Zdążyła pomyśleć: „Kocham Cię Darek.”
Buziakiem w policzek pożegnała przyjaciółkę
Chwilę wcześniej zamówiła jej taksówkę
Rozmawiały o ślubie, że on wreszcie to zrobi
[Lyrics from: https:/lyrics.az/tozu-productions/-/skrzyzowanie.html]
Wiedziała co mówi, ten facet był dobry
Usłyszał przez radio adres niedaleko
To był dobry dzień dla niego, ruszył raźno
Lubił tę robotę, tak sobie jeździć po mieście
Szczęśliwy człowiek w starym mercedesie
Zmęczony, na centrali, odebrał zgłoszenie
Pod koniec zmiany czując zniecierpliwienie
Myślał o dzieciach, na weekend wyjeździe
Chciał już przestać, zasłużył na przerwę

[Zwrotka3]

Skończył rozmowę z szefem. Zamiast urlopu
Dostał zwolnienie i głowy zawrotu
Pomyślał, że nie chce już tak żyć więcej
Najważniejsze przecież, to dać jej szczęście
Może i nie powinien, ale co to niby zmienia
Myślał o swojej dziewczynce, którą pouczał nie raz
Że nie ma przyszłości z tym robotnikiem prostym
W ramach upustu złości musiał kogoś zwolnić
Rozmowy z ojcem, heh, seria powtórek
Dziś ona i mąż jej realizują mini-podróże
Dzieci już prawie gotowe, jeszcze prowiant na drogę
I ruszą na weekend na pole namiotowe
Strażacy ostrożnie rozcinali blachę
Obok stało pogotowie migając światłami
Przechodnie widzieli dwa worki na asfalcie
I szkło z krwią zmieszane między wrakami

Correct these Lyrics