LYRICS.AZ APPLICATION

Download from Apple Store
Download from Google Play

Tozu Productions - S.P.W. lyrics

[Zwrotka1]

Obstawiam przy swoim i staję się sobą i stoję
I patrzę jak stajesz się stajennym gdzieś i
Stale sprzedajesz co w sobie miałeś na stałe
Dziś stawiasz kroki małe jak strofowany pies i
Skoro skołowany byłeś na starcie to po co
Uparcie, z szewską pasją skumulowałeś gniew
Spoko, wybrałeś stoczyć się, ale to to do-tyczy
Tylko ciebie, więc nie stopuj mnie starcze
Skłaniam się ku opcji nie ustawowej, stąd
Stoję jak ci w stoczni w opozycji skromnej, a stado
Chce stratować mnie i wiem, że na sto
Jest jeszcze kilku gości tylko. Nie jest słodko
Przystanek zastałem pusty, rozejrzałem się
I spuściłem wzrok w stronę jezdni, ehh
Czas wejść do pojazdu P.K.S
Zostawić ten zamęt, stworzyć coś a nie spalić się

[Refren]

Skołowany? (Aha) Popieprzony? (Aha)
Wytrwały? (Aha) S.P.W
Sadystyczny? (Nie) Praktyczny? (Nie)
Widzialny? (Nie) S.P.W
Skąd pomysł, że wymięknę?
Stąd prosto do wygranej
Stoję pośrodku wygiętej, skrzywionej
Pseudorzeczywistości wyimaginowanej

[Zwrotka2]

Przejrzałem połacie myśli niepoukładanych
Patrzyłem na porządek, na poglądy prawych
Przybiłem do przystani z plażą i palmami
[Lyrics from: https:/lyrics.az/tozu-productions/-/s-p-w.html]
I piłem nocami będąc padnięty dniami
Paliłem papierosy i popalałem THC, nie
Przywiązałem się do nich, pieprzę palenie
Pieprzyłem się wylewając potu pokłady nadprzęciętne
Po czym przyciskałem ją do siebie ponownie
Przetrwałem przejawy depresji spore
Nie sporadyczne, prokrastynację też
Pogrążyła mnie ciemność, pojebało się wszystko
Posprzątałem więc, przypomniałem sobie
Mam prawo by wprowadzić swą prawdę
W pogorzelisko po pożarze, co pogrzebał wartości
I wprawnie wprowadzam tę prawdę w pogoni
Za polem z plonami pośrodku nicości

[Refren]

[Zwrotka3]

Wywierałem wrażenie wrażliwego Wertera
Więc wyraźnie wypadłem z ramek waszych
Wytrwałem, wbiłem w łeb sobie wiertło , nie miałem
Więcej wyższych wartości żadnych, wręcz
Wmawiałem sobie, że winny jest wszechświat
Wymyśliłem sobie, że wszystko jest ok, tak
Ze mną, wypatrując wyraźnego odbicia w źrenicach
Widziałem wyłącznie wytarty kolor w nich, wybacz
W końcu się wspiąłem ponad wady swe i wiesz
Wzrok mam wbity w cel, a ty wyjaw mi czy
W tej zawirowanej rzeczywistości wiesz gdzie iść?
Czy głowę swą wznosisz wysoko? (huh?)
Powiem ci, powtórzę, wierzę w siebie, uwięziony
Się nie czuję, wczuwam się w swe wytyczne
W tłumie wyglądam jak zwykły typ i wszystkim dziś
Życzę by wyszukali co jest dla nich właściwe

[Refren]

Correct these Lyrics