LYRICS.AZ APPLICATION

Download from Apple Store
Download from Google Play

Tozu Productions - Przecież Wiem lyrics

[Zwrotka1]

Przecież wiem, rzeczywistość boli
Ale nie zamieniaj jej na świat alkoholi
Walcz! Nawet jak już nie ma o co
Jak się wszystko pierdoli otwórz okno
Zamiast odpalać następną bzdurę w necie
To lepiej wyjdź na spacer wdychać świeże powietrze
A jak nawet to już nic ci nie daje
To chociaż pozmywaj, posprzątaj mieszkanie
Czasem tak jest.. wiem, czasem to jest inaczej
No ale nie przejmuj się. Patrz, nic nie jest warte
Niczego, no nie? To po co się przejmować
Lepiej mieć wyjebane niż depresję, chłopak
Postaw sobie mały cel i małymi krokami idź
Aż zobaczysz, że ten mały cel prowadzi gdzieś, gdzie
Drzemie coś więcej niż ten martwy sh**
I obudzi cie twój własny sen

[Refren]

Robię to dla siebie, staje na chwilę
I wdaję się ze sobą w dyskusję
Robię to dla siebie gdy w bólu się wiję
I tak znajdę zaraz w sobie otuchę
Zwalniam więc, prawię się zatrzymuję
I spoglądam na wszystko spokojnie
Zwalniam więc i do siebie mówię
Nie poddam się, w końcu tam dojdę

[Zwrotka2]

A może skończyć z tym życiem? Skoczyć i już
Nie możesz, bo ciągle nie jesteś sam
Są co najmniej dwie osoby co w tobie coś widzą
[Lyrics from: https:/lyrics.az/tozu-productions/-/przeciez-wiem.html]
I spieprzył byś nie sobie, a im świat
Swoje wycierpiałeś, więc wiesz że trochę
Pocierpisz i wnet ci odmieni się paleta barw
Wierz mi, że gdzieś iść warto, by w tej jesieni
Odnaleźć promyk nadziei wśród zmartwień kaskad
Cel jest śmieszny, zachodu nie wart
I zmienia się wraz z ziemią co dnia
Więc zanim się wpieprzysz w ten stan
Gdzie poziom depresji ci oddychać nie da
Spróbuj się utrzymać na powierzchni, działaj!
Biegnij! Nie możesz? Idź! Się nie da?
To pełznij! Nie ustawaj, nie bądź bierny
I tak do stracenia nie masz nic, prawda?

[Refren]

[Zwrotka3]

No dobrze, to teraz popatrz w tył
Odgrzeb pudełka gdzieś zakopane
Odwiedź ponownie te miejsc parę
Weź głęboki oddech, wróć na Hawaje
Teraz przypomnę ci plażę nad oceanem
A potem w namiocie poranek nad stawem
Nocną wyprawę po niejednym mieście
Czy noce pijane i dnie pełne z seksem
Przypomnij śmiech sobie co wydusza łzy
I zmęczenie po drodze tak pełnej tych chwil
Gdzie zachwyt przechodzi ci przez komórki
Wszystkie w ciele. Stoisz, nie mówiąc nic
I sam sobie odpowiedz czy gdybyś nie był
Taki jak jesteś to ilość tych przebytych mil
Tych spotkanych ludzi i tej całej nauki
Byłaby bliska bilansowi na dziś?

[Refren]

Correct these Lyrics