LYRICS.AZ APPLICATION

Download from Apple Store
Download from Google Play

Tozu Productions - Kocham To lyrics

[Zwrotka1]

I może wydawać się to głupie, jak spędzam ten czas
I może wydawać się to głupie, ile poświęcam na rap
I może to być zupełnie złudne i może to być zupełnie kruche
I może masz to głęboko w dupie, a ja tam mam świat
Nic nie poradzę na to ile mi dało to wyciszenie
Nic nie poradzę na to co się stało. To połączenie
To nie te neurony, impulsy uciekły od logiki
Powiązały się jak strop betonowy, gdzieś w okolicach liryki
Bo powiedziałem sobie stop, będąc na granicy
I powierzyłem sobie coś, mój skarb prawdziwy
Powierzyłem sobie godziny, noce i dnie, dałem sobie głos
Jak patrze na przeszłość, pamiętam co mnie rozpala
Zgodność ze sobą, gdy skala się scala ze mną
Wypełzają oczekiwania i na raz odpalam nitro
Widno się robi, pomysłów gro się rodzi in vitro
Nikt kto jest postronny nie kuma tej klątwy

[Refren]

Kocham To x7

[Zwrotka2]

I tak już nic nie zostało, z tego co zalegało wcześniej
To jak pieprzony drag i mam tę obsesję
Jestem głodny cholernie, żywię się żywym mięsem
Żyły się wrzynają we spragnione krwi mięśnie
Spocone skronie wyczuwają pomiędzy sobą pretensję
Spokojnie płonę rozkminiając między zgodą, a lękiem
Dostojnie nie stoję nad wiarą, jak królowie z berłem
[Lyrics from: https:/lyrics.az/tozu-productions/-/kocham-to.html]
Dorodnie doję to nad kartką, jak krowie gruczoły mleczne
Jak pojeb na całość rozkręcam tę betę #Odcięcie
I ciągle mi mało, nawet jak zrównuje się z dźwiękiem
O boże jakbyś istniał, opowiedziałbym ci chętnie jak pięknie
Jest wbijać ostre noże na co dzień sobie w swe serce
I tworzę krwiste podłoże, jak w deszczowe dni rozległe
I brodzę w nim, bo wolę je, niż to co niby pewne
Bandaża nie założę, bo się rozproszę przez ciśnienie
W kawałkach rozniosę po ścianach, a tak mi dobrze. Nie wiesz?!

[Refren]

[Zwrotka3]

Tak jak to moje zwiedzanie, dawało mi power wcześniej
Tak teraz pisanie i rap daje mi zdzierżyć wdychane powietrze
Swoje już widziałem i przetrwałem co miałem przetrwać
Wole następny kawałek niż jakiś odległy deptak
Powtarzałem już wiele razy, nie mam szacunku do życia
Oddycham po to by zostawić potop wyrazów na głośnikach
Ja nawet nie mam życia, mimo od groma wspomnień
Ja nawet nie mam życia, choć ciągle do niego dążę
I mimo że mam obraz jak winogron co dojrzewa jesienią
To siłą woli poznać mi przyszło to nietypowe piękno
I zakochałem się w odmęcie odcieni brązu i szarości
By w przyszłości wystąpić z jesieni. Nie brak mi wytrzymałości
Kocham To. W całej niedoskonałości
Na złe póki co. I w tej całej niedorzeczności
Gdybyś mógł zobaczyć ten jesienny ranek zamglony
Jak prześwietla go wschodu promyk to byś pomyś-lał

[Refren]

Correct these Lyrics