LYRICS.AZ APPLICATION

Download from Apple Store
Download from Google Play

SoSpecial - Drugi Oddech lyrics

[Refren x9]
I don't know

[Zwrotka 1]
Z nami nie strach, a stres, w płucach benzen, na łbie siwieje włos
To inny czas, inne miejsce, inny papieros
Nie pali złość, co wcześniej paliła na wskroś i jeśli
Złapałeś szczęście częściej nie wypuszczaj z rąk
Sprzyja nam los podobno, spijamy to na chłodno
Rany się jończą gdy witamy się z rozłąką
Nie jeden błąd pchnął w toń skąd nie wyprowadził Tom Tom
Niebosa łkają - betonowe lasy mokną
W przód krok, z tyłu zostaje Rubikon
Nadal chętnie przesiaduje w miejscach gdzie Vifon i Pikok
Gdzie tetrahydrokannabinol walczący ze schizą
Bo nie chcę słuchać tych typów obitych pychą
Sztacham się chwilą, myśli jak żmije wiją się
Przestałem przejmować się tym co nie istotne
Za oknem ciągła walka - mrok kontra słońce
A ja nareszcie mogę wziąć drugi oddech!

[Refren x9]
I don't know

[Zwrotka 2]
[Lyrics from: https:/lyrics.az/sospecial/-/drugi-oddech.html]
Mijam martwy punkt, wzdłuż własnych dróg nie marsz a sprint
Gra Marshall mi na dworze gis,a w TV pada kit
Nie straszna żadna fatwa mi póki prawda na taktach
Łapczywie wciągam wolność jakbym właśnie zwiał z Alcatraz
Przekuwam w cele sny, niech świt na start pcha
I jeśli wygram życie, to na bank ktoś przegra zakład
Ogarniam galimatias, jak ta ćma do światła lecę
Nade mną czuwa czujne oko choć nie z Aifam PC
Dalej mknie karawana, gram według własnych partytur
Voila, Crash Bandicoot,w etapach życia działam
Tacham jak kulis bagaż, jak ty mam trupy w szafach
Generacja Goonies, lekko struty wyrzyguję marazm
W koło komediodramat, kolo łeb leczy blala
Stres zafunduje mi zawał, sporo spoczywa na nas
I nie ma opcji by odpuścić, choć w trawach zgraja węży syczy
I rządzą nami głupcy!

[Refren x9]
I don't know

[Zakończenie x4]
Gramy według własnych partytur i choć bez lakmusu znamy pH (pecha)
Czasem się nam farci
W chuj uparci szkicownicy własnych dróg, własnych snów
To nie nas tchórz wykarmił

Correct these Lyrics