LYRICS.AZ APPLICATION

Download from Apple Store
Download from Google Play

Emil Blef - Dzień w dzień (zrzuty) lyrics

[Ref - Mes]
Poruszamy się po tej płaszczyźnie
Jak krawędź jest ostra i większość zdaje sobie sprawę
Że może spaść, a Ty nie mów mi nawet
Proszę oszczędź, masz fajnie ale Ci zazdroszczę
Zabiegamy o to tak jak wszyscy
By dali nam to co nasze, by każdy stąd gdzieś zaszedł
To nie jest łatwe jeśli tak myślisz
Nie widzisz w nas ludzi, widzisz teledyski

[Blef]
Też mam czasem taki dzień, dzień zrzuty
Taki gdy opieram się o każdą z futryn
Drzemie we mnie jakby kwintesencja wszelkich skażeń
Marzę, żeby wszyscy wyszli
Żebym mógł wziąć spokojnie prysznic
A wychodząc szukam znów oparcia
Powtarzając w głowie: "Dziś nie wymiotujesz nawet, farciarz!"
Miałeś takich dni już chyba z tuzin
Ten też minie, musi!
Taki kiedy włączasz TV
Żeby mieć wrażenie, że są w okół jacyś żywi
Kiedy krzywisz się na wszystko
A telefon dzwoni, krzyczy, jesteś raper, jesteś artystą
Ej, mam doła teraz nie dam rady
Niech przestanie wołać dzisiaj jestem anty
Chciałbym zwinąć się jak embrion teraz
Obserwuję klucze, w końcu się przebieram i wychodzę
Muszę...

[Ref - Mes]
Poruszamy się po tej płaszczyźnie
Jak krawędź jest ostra i większość zdaje sobie sprawę
Że może spaść, a Ty nie mów mi nawet
Proszę oszczędź, masz fajnie ale Ci zazdroszczę
Zabiegamy o to tak jak wszyscy
By dali nam to co nasze, by każdy stąd gdzieś zaszedł
To nie jest łatwe jeśli tak myślisz
Nie widzisz w nas ludzi, widzisz teledyski

[Mes]
Do tej pory to było proste
I mój życiorys śmigał jak Rollercoaster
Tylko ten fakt moją uwagę przykuł
Że jakby ktoś odpiął pasy w tym zajebanym wagoniku
Nagle zobaczyłem, to nie drzewo
[Lyrics from: https:/lyrics.az/emil-blef/-/dzien-w-dzien-zrzuty.html]
Ja siedzę na czymś, co jest większe niż Giewont
Ja mogę wypierdolić się z takim hukiem
Że nie będzie to śmieszne, fajne tylko głupie
Nie nadużywam mocnych słów, powoli
Nadużywam więc życia i mocnych alkoholi
Mes to nie gwiazda, gwiazdą jest Orion
I żyję tak jakoś mieszając furię z euforią
Pisząc o swoich błędach lepiej znam swoje
Rozgrzeszenie kupując w sklepie na dole
Wiesz, jeżdżę metrem w pokoju mam bajzel
A ostatnio ktoś tam: "W tym klipie to Twój Chrysler?"
Rzeczywistość nie jest King Size'm
Skądże, ja tylko staram się żyć mądrzej
Z różnym skutkiem, wiem..

[Ref - Mes]
Poruszamy się po tej płaszczyźnie
Jak krawędź jest ostra i większość zdaje sobie sprawę
Że może spaść, a Ty nie mów mi nawet
Proszę oszczędź, masz fajnie ale Ci zazdroszczę
Zabiegamy o to tak jak wszyscy
By dali nam to co nasze, by każdy stąd gdzieś zaszedł
To nie jest łatwe jeśli tak myślisz
Nie widzisz w nas ludzi, widzisz teledyski

[Stasiak & Pjus]
[S] Bo to zaczęło się już jakiś czas temu
Że zamiast ludzi wielu widzi w nas tylko raperów
Mają tupet, myślą, że mamy wszystko w dupie
Że smutek gdzieś uciekł, że igramy z uczuciem
[P] Że znamy życia sztukę, że mamy na nie patent
Że rapem robimy papier, a życie to spacer
[S] Że na każdą stratę mamy milion nowych imion
A że życie chwilą jest - naszą jedyna maksymą
[P] To nie amerykańskie kino, powiem Ci jak jest naprawdę
W kieszeni tylko bilon, a świat barier i zmartwień
[S] Przez te dwadzieścia lat porażek i zwycięstw
Jakie po takim czasie mam mieć życie w obycie?
[P] Nie zawsze jest w tym sens i różne myśli bolą
Rany sypane solą, krwi kolor przechodzi gdzieś obok
[S] A rozsądek pomaga mi żyć w świecie pokus
Miłosny wątek aż do dziś, od półtora roku
[P] To tu jest nasz świat, nasze Las Vegas Parano
Diabeł mówi dobranoc, nie chcesz budzić się rano
Grzechy, strachy nas karmią, koi tylko radość
To Łukasz i Karol, raperzy z ludzką twarzą

Correct these Lyrics