LYRICS.AZ APPLICATION

Download from Apple Store
Download from Google Play

Emes Milligan - Nie Wiń Nas lyrics

[Zwrotka 1: Kartky]
Ona mnie pyta czy wierzę w jej miłość
Gdy widzę jak zmagam się z winą i błądzi
Wypiła już cztery Prosecco
I błagam bym przywiózł jej jointy
Ja patrzę na falę, to ostatni rejs
Płyniemy donikąd, nie widać rywali
Nie biegam już dla Ciebie, mała
Chłopaki mnie wzięli i gram dla Miami
Gram tu non stop gdzieś się pali
Moje post mortem to miejskie sporty, rzucać i palić
Ty, możesz mnie szukać i szukać
Ja żyję obok gdzieś z kuzynkami od Pillpiuka
Amigo – to ten z głupią grzywą?
I wszystko na próżno?
Jak jestem inny, czekaj, zima już jutro
Jestem naćpany ich strachem gdy widzę półmrok
Rozsyłam kruki na północ

[Refren x4]
Z nią każda chwila była bezcenna
Jestem wampirem, skąd miałem wiedzieć, ze będzie śmiertelna

[Zwrotka 2: Emes Miligan]
Milion słów, ktoś znowu prosi o zdjęcie
Twarzy pół zaraz wrzuci na serwer
Parę stów, gdzieś tam leży w kopercie
Jeszcze, bo za rok będzie więcej
Dałem Ci ból, oddałem całe serce
Pracę w chuj, by zaznaczyć swe miejsca
Widzę tłum i przypinam pinezkę
Mierz się, wrogom zamykam gębę
Boję się tego, co myśli kryją
Bo boję się, że jeśli to pilot
Gdy przyjdzie dzień i to spełnię
Grubo zatrzęsę życiem jak dupskiem Beyonce
Pijemy z miłości, zapraszam do gry ją
Je wszystkie, bo żaden ze mnie jest hero
Skurwiele nie mogą mnie już pominąć
Wieczorem padam zmęczony na wyro
Wciąż szukam jej jak Vincent Vega
[Lyrics from: https:/lyrics.az/emes-milligan/-/nie-win-nas.html]
Mija mnie jej głos i wiesz, że mnie ma
Zżera mnie jak nowicjusza trema
A stąd już wyjścia nie ma, nie ma jej
A nie wiń mnie, gdy mam więcej szans
Bo każdą z nich, na przekór im stworzyłem sam

[Refren x4]
Z nią każda chwila była bezcenna
Jestem wampirem, skąd miałem wiedzieć, ze będzie śmiertelna

[Zwrotka 3: Kartky]
Nie pytaj o względy, bo będziesz następny
Jeżeli się znowu odwrócę
Bo nie damy rady utrzymać się w ryzach
Oddamy się każdej pokusie
Każdej, lamusie słyszałeś, każdej
Ja biorę to wszystko do rąk
Mam to na bluzie jak różę Tyrallów
Jej numer na później, no chodź
I znowu tonę w niuansach, a innowierca
Przestań wkręcać, że ta praca to szansa
Nikt nie czeka na mnie, kiedy klauny rozypalają mrok
Rozpraszają warty, to wiele więcej niż ostatni rok
W którym budzę się pośrodku widowiska
I reżyseruje sobie sukces z bliska
Tyle suk chce znowu mojego nazwiska
Wypatruje ich gdzieś na ścianie urwiska
Zamaluje ściany farbą tak czarną jak moje myśli od 10 lat
Popatrzę z zimnym spokojem na zmrok i muszę dalej na szlak
To właśnie o tym mówiłem
Bo chcę zapętlać momenty, je w kółko jak sekta
Nie muszę przewijać tygodni
Bo przyjaźń wyjebana dawno jak setka
Szklanka pusta pełna
Zagubieni jak po drodze do Mielna
Z nią każda chwila była bezcenna
Jestem wampirem
Skąd miałem wiedzieć, że będzie śmiertelna?

[Bridge]
Demony budzą we mnie się, czuję głód
Czuję, że nie odpuszczą, muszę znaleźć krew (znaleźć Cię...) [Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]

Correct these Lyrics