LYRICS.AZ APPLICATION

Download from Apple Store
Download from Google Play

Emazet - Kiedy dobrzy ludzie robią złe rzeczy lyrics

[Zwrotka 1: Proceente]
Mimo zawirowań rodzicie starali się wychować mnie
Warszawska patologia położyła na moich słowach cień
Kilka osobistych rachunków, hektolitry wypitych trunków
Liczysz ze dojdziesz do punktu
Gdy będziesz liczyć szmal jak Biggie na murku
Tyle wprowadzenia w temat
Nie ma dla takich jak my przebaczenia
Jestem jak pieprzona kometa, która zmierza do zatracenia
W sercu swym nosze winę, pamiętam każdy zły uczynek
Nigdy nie byłem skurwysynem, ale czyje ręcę w tej grze są czyste
Masz się za rewolucjonistę ale jeździsz autem na benzynę
Masz fest intencję, spojrzenie bystre
Mimo to czasem w afekcie coś krzykniesz
Wiesz, że wtedy stać cię na różne złe rzeczy
Trzymaj nerwy na wodzy
Bo otworzysz puszkę Pandory, ziom

[Hook]
Kiedy dobrzy ludzie robię złe rzeczy
Złe rzeczy, złe rzeczy
Gdy emocje biorą górę
Nawet nie próbujesz chłodzisz ich
Jestem chamem ale nie prymitywem
Kiedy dobrzy ludzie robię złe rzeczy
Złe rzeczy, złe rzeczy
Gdy emocje biorą górę
Nawet nie próbujesz chłodzisz ich
To kurwa miasto, a nie domek na prerii

[Zwrotka 2: Emazet]
Odrabiamy pańszczyznę, dominuje nas system
Nieprzyjazne instytucje mają wrogie nam misje
Rząd buduje piramidy z nami na samym dnie
Tu urywamy sen i zaczynamy życie
Cokolwiek może się zdarzyć, przerabiałem to już kilkaset razy
Nie w tym kontekście ze przestawiam ławki i drogowskazy
Napadamy na parkiet, nazywamy to tańcem
[Lyrics from: https:/lyrics.az/emazet/-/kiedy-dobrzy-ludzie-robia-zle-rzeczy.html]
Pijemy ciężkie, pijemy lekkie, wypierdalamy kilo przy barze
Zdrówko! Cała podłoga się trzęsie
Na górze kruszy się sufit przez basy i treble
Zajarani są wszyscy nawet osoby mniej śmielsze
Łapy w górę, sala faluje jakbyśmy byli tu w batyskafie
Ej, kto się nie pojawił ten kiep
Niech przyśni mu się X-Wing lub inny kosmiczny sen
Dal ciebie to rzeczy złe, dla mnie to tylko piknik
Jak jesteś taki czysty to pierwszy kamieniem ciśnij
Przy każdej kolejce pijemy wcześniej
Na Górnośląskiej j Zwierzynieckiej
W zacnym gronie, ekstraklasa, nasze miejsce to pierwsze miejsce
Nikt tu nie pęknie I chociaż finał przez to bywa trudny
Dla mnie to święte. Trzymasz! Ty nie porównuj mnie do Buddy

[Hook]

[Zwrotka 3: Kuba Knap]
Ty znasz Kubę? - Dobry chujek
Ema, Proceent - dobrzy ludzie
Alkopoligamia zobowiązuje, ale nikt nas nie uwolni od sumień
Na co dzień spokojnie, wiec na wrażenia apetyt nam rośnie
Trudno się nie wkurwić potem czytając ankiety na Kolskiej
Szczypta nihilizmu, żeby gnoić snobizm albo głąbów
Wina wódy czy mam to w sobie w samorodku
Od lat mnie to ssało w środku. Już sam się dziwie
Jakich używam usprawiedliwień, by o kant dupy to potłuc
Całe moje życie to cykl nieporozumień
Bo nie umiem przewidzieć
Skutków ubocznych niektórych moich posunięć
Sam kurestwa znoszę na chłodno, punkt odniesienia błędny
Bo zamiast słać bluzgi przez zęby, ja niespięty nad nimi frunę
Kiedy emocje biorą górę, obiektem wkurwień jestem ja!
Nie wiem czy umiem przepraszać
Stosunki międzyludzkie to jebnięta gra
Mówię to jako fan relaksu, ale sprawdź mnie, a wróg
Znielubiła byś mnie pewnie, gdybym Ci zdradził parę faktów!

[Hook]

Correct these Lyrics