LYRICS.AZ APPLICATION

Download from Apple Store
Download from Google Play

DJ Kebs - Blok lyrics

Klatka, winda, schody, blok

Zostawmy metafory, polski rap jest na nie chory
Od końca zacznę, w życiu ciągle pokonuję schody
Zimny beton, tu spały na nim ćpuny
Zawsze kilka lat później z ziomami robimy libacje
Schody, wytarte setką stóp, to te ponure
Większość ludzi tu wchodzi po nich tylko w dół, nie w górę
Trzyma poręcze, które dotykały dłoni mojej mamy i babci
Ale też heroinowych kurew
Kiedyś z sąsiadem coś nie mogłem się minąć
To skończyło się spiną, poczułem smak krwi
Szybko się odegrałem, bo kiedy popłynął, a na dworze mróz był
Zgadnij kto zatrzasnął przed nim drzwi
To pierwsze stopnie jakie dane mi poznać było
Przez pioną z wf'u i lufą z matmy
To co widziałem na półpiętrach było przyczyną
Bo wolę iść w górę pierdoląc ułamki

Klatka, winda, schody, blok

Powiedz gdzie, pies sąsiadki chce cię ruchać w nogę
Gdzie, jakieś robole upychają komodę
To stara winda, która się ledwo wlecze na górę
Czasem się boję, czy nie jebnie na parterze w ogóle, jeb!
Gdyby za lustrem była kamera, to byłaby jebana telenowela
Na szczęście chyba nie ma
Odbicie twarzy nie zawsze mówiło prawdę
Kiedy wracałem do domu po tym jak łoiłem naftę
[Lyrics from: https:/lyrics.az/dj-kebs/-/blok.html]
Ostatnią akmę, w windzie zrobiło klip
A bej z jedenastego zwykle robi w niej bar
Mam z nim kosę na śmierć, chociaż się brzydzę go bić
Więc gdy nią jedziesz - Złota zasada, nie dotykaj ścian
Na nową wymienili starą kabinę
Ale bez jedenastego zwykle leję na persa
Bo dozorczyni w przedpokoju wymieniła wykładzinę
Stara leży w windzie i wali jak szczoch z pampersa

Winda, klatka

Tu czasem dzieją się akcje lepsze niż w UFC
Stara klabina gdzieś pro menele, szczekają psy
Są sąsiedzi, którzy walą mi w drzwi jak słyszą rapy
I kominiarz, który ściąga hajs lepiej niż automaty
Na klabinie ciągle zapchany syf
Znowu przeze mnie, niestety w śmieciach był także list
Dozorczyni postawiła mi przesyłkę pod drzwi
Na wycieraczce z dopiskiem: "Szanowny Pan Nowak"
Tu na klabinie, spała gola, najebana baba
Gdy kupowałem lolki, psy witały mnie na piątym
Niejeden zwątpił na widok stróżów prawa
Na szczęście nie do mnie, bo by był to koniec zwrotki
A, a nie jest, ostatnia czwórka dzieciaków z bloku
Które dla całego świata są oznaką kłopotów
To dla kotów dachowców, moich ziomów blokowców
Którzy nie mają klucza a domfon znowu się popsuł

Klatka, winda, schody, blok
Klatka, winda, schody, blok

Correct these Lyrics