[Verse 1] Przykładowa impreza, przypadkowa panna Wypadkowa spotkania – przypał w roli malca Żaden z nich już nie dojdzie do celu zbyt łatwo Nikt nie chciał być ojcem, nikt nie chciał być matką Mam zioma, który rucha co dzień W domu, w parku, w samochodzie Rzadko jest na głodzie Szesnastki, siedemnastki i osiemnastki Rucha nawet wtedy, gdy mają podpaski Seks to nie miłość, miłości tu nie szukaj Ona jest naćpana, a jemu stoi kutas Ona kutasa szuka, on szuka pukań Przeszli do czynów bez zbędnych przesłuchań Nie szukaj dupa, nie szukaj tu dam Może mieć nawet na imię Gertruda Ważne, że się uda, on zajrzy między uda I myśli, że jest bohaterem jak Smuda [Ref x2] Jeśli chodzi o te sprawy jestem staroświecki Lubię namiętność, nastrój, świeczki Lubię ostry seks, ale każdej nie dam Bo jestem dla wybranek i nie pozwolę się jebać [Verse 2] Siedem dni w tygodniu, istny p**nos Kolejna impreza zakończona orgią Dziewczyna szlocha, nadzieja upadła Chciała się zakochać a przyjęła strzał na twarz Większość kobiet to kurwy po alko Nawet wtedy gdy już są zielone jak plankton Właśnie wtedy on chciał ją zalać Brał ją jak chciał, dopóki się nie zbełtała Nie ma kłótni, hajsu na kwiaty jest zawodnikiem Plejerem, nowoczesnym romantykiem Na jedną noc ona jest kotkiem i ma lśnienie A na zajutrz jest tylko workiem na nasienie Wiesz, takie czasy, w których przyszło nam żyć Ja szanuję chuja i nie jestem jak tamci Mówią „pieprz już, nie stój w miejscu” I śmieją się gdy znów odmówiłem seksu Śmiej się do woli, jakoś mnie to nie boli Ale szukam miłości, nie chcę się pierdolić Śmiej się do woli, jakoś mnie to nie boli Ale szukam miłości, nie chcę się pierdolić [Ref x2] Jeśli chodzi o te sprawy jestem staroświecki Lubię namiętność, nastrój, świeczki Lubię ostry seks, ale każdej nie dam Bo jestem dla wybranek i nie pozwolę się jebać