[Zwrotka 1] Stłuczony talerz, rozbita szyba, nie radzę sobie ze sobą - to chyba widać, lecz dostrzegłem to dopiero teraz ile czasu zabrał melanż Prawda nieraz boli mnie tak kurewsko Przyszedł czas, żeby wreszcie znaleźć się nad kreską Razem z moim koleżką - jednym, drugim Spłacimy długi, wróci nam człowieczeństwo Tyle lat tłumaczyłem sobie wszystko pechem Teraz siłę mam, żeby się przyznać wreszcie Wspieram każdą mordę, która czystość niesie Priorytety to nie jointy, dragi, czysta w mieście To rzeczywistość - nie fikcja przecież, Twoje ciało - Twoje zdrowie, ziomek licz na siebie Nie oczekuję pomocy, współczucia już - nie chcę zawieść się na ludziach znów [Refren] Kumplu od kresek - wypierdalaj! Dzisiaj chcę pogadać o poważnych sprawach Ty - kumplu od wódki - wypierdalaj! Muszę znaleźć dziś coś, co już każdy znalazł Ty - kumplu od jointa - dusza milknie w chmurach, ale śmieję się, że od trawki nikt nie umarł A ty - trzeźwy kumplu już wiem o co chodziło ci, doszedłem dzisiaj wreszcie do tego punktu [Zwrotka 2] Moje miasto jak i twoje - pełne pokus stary, ale pokonam je i wyjdę z tych bloków szarych Jeden kumpel ma depresję, wspieram Cię Seba I walcz, chociaż umysł podpowiada "nie walcz" Inni walą fetę, w coś grają razem, a żeby usnąć przepijają fazę I ten jebany mefedron - h**na naszych czasów niszczy życie niejedno Kilkudniowe maratony, kilometry proszku, a teraz znowu kiloherce i kilo wosków Czyli rap, muzyka, świat który znika, gdy ja i publika To ja, czyli Michał, a nie wrak zawodnika Teraz sprawdź jaka siła tkwi w nas jeśli tylko chcesz I już nigdy nie powiem "sił brak", obojętnie czy słońce, czy deszcz [Refren] [Outro] Kumplu od kresek - wypierdalaj! Kumplu od wódki - wypierdalaj! Kumplu od jointa - dusza milknie w chmurach... Trzeźwy kumplu już wiem o co chodziło ci, doszedłem dzisiaj wreszcie do tego punktu