Samotność, obojętność, miłość, ćpanie, emocje I jak odeszłaś, to tylko chciałem cię mocniej Moje byłe związki to okres półtrwania Jak mnie mijasz, błądzisz gdzieś wzrokiem po ścianach Ledwo wstałem, śniadanie to jak dotyk boga Chociaż niczego nie jadłem od tygodnia Ty zabrałaś mi wszystko, teraz zabraniasz mi wyjść stad W zamian dając zadrapania i blizny w bliskich miejscach poznania Mógłbym mieć pracę i szkołę, dziewczynę, studia Teraz to tracę i błądzę, nie widzę, kurwa, wyjścia To nie ćpanie sprawia, że jestem sam Bo wtedy samotność musiałaby sprawiać, że ćpam Ty dajesz mi coś więcej, my to dalej powietrze owiane tajemnicą Resztę powierzę stwierdzeniu, dla niej wszystko Miłość to tylko czas i miejsce, i zapach Tylko, czy aż konkretny jesień zatańcz Miłość i obojętność bez obowiązków Nie byłoby tu tej jebanej synergii bez obu związków Ćpanie jest zawarte, a emocje we wszystkim Samotność przedawkowałem, lecz nie powiem ci nigdy Obojętność i miłość bez obowiązków Daj mi rękę, by przysiąc, że tez kochasz samotność Nie byłoby tej jebanej synergii Nawet nie wiem, jak to nazwać, chcę tylko ciebie i nic więcej
Rodzina nauczyła, jak jej nie stanowić Oddycham kłamstwem potrafię je przedawkować Od stycznia nawet nikt nie chce stawiać mnie na nogi Odkrywam prawdę, jak patrze na przedramiona Samotność kocham ją za mocno podopieczna Jakkolwiek bym, nie pozostanie obojętna Przecinek sam sobie wstaw gdziekolwiek By przez chwile czas utopił w nas emocje Nie obchodzę urodzin, resztę dopowie ci Kamil Pożyczyłbym sobie szczęścia, zdrowia i hajsu Gdybym tylko miał cokolwiek z tego Mógłbym wykorzystać fakt, że mam cokolwiek z tego Jest mi brudno i ciemno, jak się ciągle zmagam z bólem I tak wszystko jedno, żee nawet glos się załamuje Samotność, obojętność, miłość, ćpanie, emocje I znowu mówisz za mnie, że tak dalej nie mogę Mogę to ciągnąc wieczność iść w usłaną drogę igłami Jak liść na wietrze, ty zamień sobie miejscami Którekolwiek z pojęć, co definiuje każda zwrotka Tak, by kolejność nie była przypadkowa Deszcz i smutek, moje podwórko to depresanty Jeszcze brudniej od dawna biorę oddech na raty Jak dobrnę to chcę tylko szczęścia ojca i matki Nie jest ci trudno mnie złamać, jeśli cos dla mnie znaczysz